Ta strona najlepiej prezentuje się na ekranie o szerokości 1200 pikseli lub większym.

Świadoma ekspozycja

Każdy aparat cyfrowy mierzy ilość światła, jaka wpada przez obiektyw, by prawidłowo ustawić parametry ekspozycji. Pomimo zaawansowanej elektroniki, nie zawsze robi to dobrze.

Teoria
Aparat oblicza właściwą ekspozycję na podstawie danych ze światłomierza. Każdy aparat cyfrowy mierzy ile światła wpada przez obiektyw. Taki pomiar zwany jest TTL (Trough The Lens - ang. przez obiektyw). Ma on jednak jedną wadę - nie mierzy, ile światła pada na dany obiekt zdjęciowy, a jednie ile światła się od niego odbija. W efekcie krańcowe kolory dominujące na dużych partiach obrazu, np. czernie albo biele, zawsze oszukują światłomierz aparatu.

Kiedy fotografujemy duże obiekty lub płaszczyzny o jasnych walorach (białe ściany, piasek na plaży jasne ubrania czy źródła światła takie jak słońce, lampy itp.) stosując pomiar uśredniony czy matrycowy a także polegając na ustawieniach automatycznych (z wyjątkiem niektórych programów tematycznych), możemy otrzymać nasze zdjęcia niedoświetlone. Jeśli natomiast automatyka skupi się np. na centralnym punkcie kadru gdzie będą dominowały ciemne elementy kompozycji, dostroi ustawienia tak, że jasne fragmenty zdjęcia mogą zostać przepalone i pozbawione detali.

Więcej teorii
Współczesne aparaty oferują przynajmniej część z czterech sposobów na wykonanie pomiaru światła: punktowy, uśredniony, centralnie ważony i matrycowy. Pierwszy z nich polega na zmierzeniu ilości światła w niewielkim wycinku kadru - od 3 do 10%. Przydaje się to, gdy tylko niewielki fragment kadru jest istotny, np. fotografujemy zwierzęta przez teleobiektyw. Drugi sposób, uśredniony, praktycznie niestosowany, to pomiar światła w 100% kadru. Ten sposób jest mniej efektywny od centralnie ważonego, który jest podstawowym trybem pomiaru światła w aparatach zwykłych i cyfrowych. Polega on na tym, że zbierane są informacje, zarówno z całego kadru, jak i niewielkiego wycinka, najczęściej w centrum. Następnie wyciągana jest z nich średnia. Ten tryb daje najlepsze rezultaty gdy obiekt zdjęciowy jest w centrum kadru, a tak jest na znacznej części zdjęć amatorskich.

Najbardziej zaawansowanym sposobem pomiaru światła jest pomiar matrycowy. Kadr dzielony jest na kilka, kilkanaście, a czasem nawet kilkaset pól. Informacja o ilości światła z poszczególnych pól jest starannie analizowana i porównywana z bazą dziesiątków tysięcy wzorców zapisanych w pamięci aparatu. Na podstawie tej analizy określany jest potencjalnie najlepszy sposób naświetlania zdjęcia. Przy okazji uwzględniane są dodatkowe informacje pochodzące od użytkownika. Jeśli np. aparat jest ustawiony w tryb fotografowania krajobrazu, to zdjęcie jest tak naświetlane, by dolna połowa kadru, a więc ta część, gdzie z reguły jest ziemia i interesujące fragmenty na niej, była lepiej doświetlona niż jasne niebo.

Mimo że producenci wkładają mnóstwo wysiłku w dopracowanie sposobu pomiaru światła, tak by aparat w jak największej liczbie sytuacji zdjęciowych prawidłowo dobierał ekspozycję, to jednak czasem maszyna się pomyli. Możemy wtedy użyć korekcji ekspozycji, która jest wyskalowana w jednostkach EV. Punktem odniesienia dla tej skali jest wartość 0 EV - definiowana jako „ekspozycja będąca efektem naświetlania materiału światłoczułego przez obiektyw o otworze względnym 1:1 przez czas 1 sekundy”. Dodanie 1 EV oznacza, że aparat podwoi czas naświetlania (lub zastosuje mniejszą przysłonę) wynikający z pomiaru, by prześwietlić zdjęcie. Odjęcie 1 EV oznacza przymknięcie przysłony albo skrócenie czasu naświetlania o połowę. Korektę można przeprowadzać także o wartości ułamkowe, w zależności od aparatu najczęściej o 1/2 albo 1/3 EV.

Jak sobie radzić?
Część aparatów ułatwia eksperymenty, oferując tzw. autobracketing. Urządzenie robi kilka zdjęć (najczęściej 3 lub pięć) pod rząd z różnymi parametrami ekspozycji - niedoświetlone o ustawiony parametr, naświetlone wg wskazań światłomierza i prześwietlone o tyle samo. Rozwiązanie jest o tyle przydatne, że daje nam margines bezpieczeństwa w sytuacjach gdy nie mamy czasu na zabawę w dokładny pomiar światła.

Jednym z prostszych sposobów, a zarazem wielce skutecznym, jest mierzenie światła dosłownie na dłoni. Wyciągamy rękę w stronę obiektu, który będziemy fotografować i mierzymy światło na wewnętrznej stronie dłoni, korygując wartość EV o +1,0. Próbowałem tak, wiele razy i zawsze dawało to więcej niż satysfakcjonujące rezultaty. W plenerze możemy też mierzyć na niebie po przeciwległej stronie niż słońce (ustawiamy się do niego plecami), lub gdy mamy pod ręką trawę to mierzymy na niej i korygujemy o +0,3EV.

Niestety właściwy pomiar światła, to nie jest coś czego możemy się nauczyć z książki. Oczywiście podstawy teoretyczne są ważne, ale jedynym sposobem aby poprawnie doświetlać zdjęcia jest praktyka. Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Kiedy już poznamy aparat i jego specyfikę, właściwa ekspozycja naszych zdjęć nie będzie dziełem przypadku.

Po lewej poprawna ekspozycja, po prawej zdjęcie nieco prześwietlone w wyniku złego pomiaru światła przez automatykę aparatu.